Jesteś tutaj: Aplikacje prawnicze » Artykuły » Możliwość zasądzenia odszkodowań – czy przepisy mają jakąkolwiek moc
testy 2012 750

Możliwość zasądzenia odszkodowań – czy przepisy mają jakąkolwiek moc


Polskie prawo dopuszcza możliwość zasądzenia odszkodowania czy zadośćuczynienia (co do zasady zależnie od charakteru szkody). Jednak lektura prasy w zakresie wysokości przyznawanych odszkodowań za różne czyny momentami każe wątpić w to, że owe przepisy mają jakąkolwiek moc. Zasadne wydaje się więc postulowanie, by dokonano albo zmian w ustawodawstwie (co byłoby raczej trudne), albo zmian w sposobie zapatrywania się na odszkodowania.

Wprowadzenie zmian ustawodawczych byłoby raczej trudne nie ze względu na trudności z uzyskaniem poparcia dla ewentualnej nowelizacji przepisów (tego typu przepisy miałyby niewątpliwie istotny ładunek wizerunkowy dla każdej partii, nawet najbardziej wstrzemięźliwej w kwestiach tworzenia, być może niepotrzebnego prawa), lecz ze względu na trudność w znalezieniu formuły, która umożliwiałaby w sposób sensowny połączenie pewnej swobody orzekania, która jest w takich kwestiach niezbędna, oraz indykatorów, które miałyby na celu ustalenie wysokości odszkodowań na poziomie bardziej akceptowalnym, niż jest to obecnie. Niewątpliwie wskazanie minimalnych progów odszkodowań dla różnych rodzajów spraw, wskazanie sztywnych wysokości odszkodowań dla niektórych spraw czy indeksowanie wysokości odszkodowań wysokością zarobków lub majątkiem sprawcy szkody materialnej lub na osobie, byłoby niedopuszczalnym ograniczeniem swobody orzekania, uniemożliwiając w istocie dopasowanie wysokości odszkodowań do realiów konkretnej sprawy.

Na ten moment pozostaje więc rozważyć przyczyny, dla których obecnie w większości przypadków nagłaśnianych w prasie odszkodowania są zawsze znacząco niższe od żądań poszkodowanych, a niekiedy wręcz porażają nieadekwatnością do poniesionej szkody.

Przykładem odszkodowania, w przypadku którego nie sposób zrozumieć przyczyn, dla których tak ustalono wysokość odszkodowania, jest sprawa Romana Kluski. Wskutek ewidentnie błędnych działań organów skarbowych upadła założona przez niego firma Optimus. Ponadto zastosowano wobec niego poręczenie majątkowe przez okres 16 miesięcy w wysokości 8 mln zł. Kwota zasądzonego odszkodowania wyniosła 5 tys. zł. Wobec doprowadzenia do upadłości prosperującego przedsiębiorstwa, niesłusznego zatrzymania oraz pozbawienia możliwości korzystania z kwoty 8 mln zł przez okres prawie półtoraroczny, ta kwota wydaje się śmiesznie niska. Rzecz jasna, można by wskazać szereg innych przypadków, w których odszkodowania przyznane przez sądy nijak nie przystawały do wysokości szkody, nie jest to jednak przedmiotem artykułu.

W większości przypadków sądy rażąco obniżają wysokość odszkodowania, powołując się na pogląd, że odszkodowanie nie może być źródłem przychodu dla poszkodowanego. Trudno dostrzec, w jaki sposób takie kryterium zostało wydedukowane z obowiązujących przepisów, ale jeszcze trudniej zrozumieć, w jaki sposób to kryterium miałoby być rzeczywistym miernikiem wysokości odszkodowania. Szkoda majątkowa jest z reguły mierzalna i daje się skwantyfikować, ale co ze szkodą na osobie? Dyskomfort (jak w przypadku Romana Kluski) czy wręcz cierpienie nie daje się kwantyfikować, jak więc można stwierdzić, w którym momencie odszkodowanie przestaje spełniać funkcję kompensacyjną i staje się źródłem przychodu dla poszkodowanego? W mojej opinii jest to niemożliwe, więc należy postulować opieranie się bardziej na mierzalnych indykatorach, np. dolegliwości kary dla sprawcy szkody. Znacznie prościej (i wiarygodniej) daje się stwierdzić, że konkretna kwota stanowi istotną dolegliwość dla sprawcy, gdyż można się odnieść do wartości jego majątku oraz osiąganych bądź przewidywanych dochodach. Na bazie takich wyliczeń można określić, czy wysokość odszkodowania zupełnie nie przystaje do możliwości finansowych sprawcy, czy też wręcz jest rażąco niska wobec jego majątku lub dochodów.

Zasadne więc wydaje się postulowanie akcentowania w większym stopniu represyjnej funkcji kary, z pominięciem czynnika o charakterze w istocie niemierzalnym (czytaj: odszkodowanie jako źródło przychodu). W ten sposób - jak się zdaje - zmieniony zostałby model ustalania wysokości odszkodowań na bardziej podobny do modelu prezentowanego w systemie common law, czyli przyznawania odszkodowań retorsyjnych obok właściwych odszkodowań oraz zadośćuczynień. Wprowadzenie odszkodowań retorsyjnych obok „zwykłych" odszkodowań czy zadośćuczynień raczej nie do końca byłoby zasadne, ale przypisanie większej roli represyjnej funkcji odszkodowań w ramach istniejącego systemu odszkodowań wydaje się zarówno możliwe, jak i celowe.

Zapraszam do dyskusji na forum na temat zasadności postulowania zmian w podejściu do kryteriów ustalania wysokości odszkodowań oraz ewentualnych argumentów przemawiających za słusznością obecnie - jak się zdaje - najchętniej powoływanego kryterium dochodowości odszkodowania.

Alicja Suwara-Leuenberger

Copyright © 2011 LexisNexis Polska Sp. z o.o. Al. Jerozolimskie 181, 02-222 Warszawa