- Dlaczego zdecydowałeś się na aplikację ogólną?
Wojtek: Początkowo aplikacja ogólna wydawała mi się ciekawą alternatywą dla aplikacji korporacyjnych. Postrzegałem ją jako główną drogą dojścia do zawodu sędziego czy prokuratora. Wybrałem tą aplikację z myślą o zostaniu sędzią. Jednak w toku praktyk zmieniłam zdanie i obecnie marzy mi się aplikacja prokuratorska.
- Jakie przedmioty są na pierwszym roku? Jaki jest ich poziom merytoryczny?
Wojtek: Zajęcia podzielone są na dwa bloki tematyczne. Przez pierwsze pół roku studiowaliśmy prawo karne, a przez następne prawo cywilne. Część teoretyczna zajęć odpowiada praktykom następującym po zjeździe. Pierwszy zjazd obejmował postępowanie przygotowawcze, a po nim zostaliśmy skierowani na praktyki w prokuraturze. Zajęcia prowadzone są najczęściej w formie typu case method albo ćwiczeń. Podczas zajęć prowadzonych w pierwszej formie omawiane są przygotowane wcześniej i przesłane aplikantom orzeczenia. Z kolei podczas ćwiczeń kładzie się nacisk przede wszystkim na praktyczne zastosowanie posiadanej wiedzy teoretycznej. Między innymi na ćwiczeniach uczyliśmy się konstruować decyzje procesowe. Tematyka zajęć nastawiona jest na prawo procesowe według systematyki kodeksu postępowania karnego i kodeksu postępowania cywilnego. W przypadku bloku karnego było to najpierw postępowanie przygotowawcze, później postępowanie przed sądem I instancji, następnie odwoławcze, wykroczenia i postępowanie penitencjarne. W bloku cywilnym natomiast najpierw omawiane było postępowanie uproszczone, nakazowe i upominawcze, następnie postępowanie przed sądem I instancji, a obecnie jesteśmy na etapie postępowania odwoławczego. Po każdym zjeździe, na którym omawiany jest poszczególny etap postępowania sądowego, jesteśmy kierowani na odpowiadającą zakresowi tematycznemu zajęć praktykę. Najczęściej jest to 4-tygodniową praktyka. Jeżeli chodzi o poziom merytoryczny zajęć, to moim zdaniem jest on bardzo różny i w dużej mierze zależy on od wykładowcy. Zauważyłem, że najciekawsze zajęcia prowadzone są przez młodych wykładowców, którzy najczęściej są sędziami sądów okręgowych.
- Jaka panuje atmosfera na zajęciach? Czy aplikanci są zgraną grupą? Czy wręcz odwrotnie zacięcie rywalizują ze sobą?
Wojtek: Atmosfera na zajęciach była dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Spodziewałem się raczej "wyścigu szczurów". Tymczasem aplikanci pomagają sobie nawzajem, a na zajęciach panuje atmosfera współpracy. Dopełnieniem pozytywnych relacji są wspólnie wyjścia do miasta.
- Czy egzaminy są trudne? Jaka jest ich forma? Czy wymagana jest gruntowna znajomość orzecznictwa i doktryny?
Wojtek: Egzaminy są trudne i bardzo męczące. Od egzaminu rozpoczyna się każdy pierwszy dzień zjazdu. Trwają one od 3 do nawet 6 godzin. Polegają one na tym, że dostaje się odpowiednio spreparowane akta (liczące ok. 60-100 stron) na podstawie których należy wydać odpowiednią decyzję procesową i ją uzasadnić. Może to być np. wyrok sądu I instancji z uzasadnieniem, apelacja w sprawie karnej, postanowienie o odmowie wszczęcie postępowania. Tematyka egzaminu odpowiada przy tym tematyce praktyk. Po odbyciu praktyk w wydziale karnym sądu rejonowego, egzamin polegał na napisaniu wyroku sądu I instancji. Znajomość orzecznictwa i doktryny nie jest wprawdzie wymagana, ale oczywiście jest pomocna. Egzaminy są często tak skonstruowane, że nie ma nawet czasu na zaglądanie do komentarza czy LEXa. Ogrom czasu (nawet 6 godzin na wyrok z uzasadnieniem) jest tutaj pozorny. Nierzadko zdarza się, że czasu jest za mało i aplikanci nie są w stanie napisać wszystkiego. Niewątpliwie podczas egzaminów przewagę nad niedoświadczonymi absolwentami mają osoby ze wcześniejszym doświadczeniem związanym z pracą w sądzie. Uważam, że osoba po miesięcznej praktyce nie jest często w stanie wydać i odpowiednio uzasadnić wyroku. Jest to umiejętność, którą nabywa się nierzadko poprzez miesiące ciężkiej pracy.
- Gdzie odbywałeś praktyki? Czy w miejscu zamieszkania? Jeśli nie, to czy uczestniczyłeś w wyborze miejsca praktyk?
Wojtek: Zasadą jest, że praktyki odbywa się w miejscu zamieszkania. Z doświadczeń znajomych wiem jednak, że niektórzy aplikanci z Krakowa, aby dojechać na praktyki musieli codziennie pokonywać wiele kilometrów. Wynika to z tego, że nie dla wszystkich Szkoła znalazła patrona w Krakowie. Jednak osoby spoza Krakowa najczęściej nie mają takiego problemu i pracują blisko swojego domu.
- Z czego po roku aplikacji jesteś zadowolony, a co według Ciebie należałoby zmienić?
Wojtek: Moim zdaniem należałoby zlikwidować niektóre praktyki. Mówię tutaj przede wszystkim o praktykach tygodniowych np. w wydziałach rodzinnych, czy w wydziałach pracy. Jest bowiem oczywistością, że po tak krótkim czasie nie jest się w stanie zapoznać ze specyfiką pracy sędziego orzekającego w takim wydziale. Z dzisiejszej perspektywy, czas spędzony na tych praktykach wydaje mi się stracony. Zdecydowanie więcej bym się nauczył będąc w tym czasie przykładowo w wydziale cywilnym czy karnym. Negatywnie oceniam również dobór tematyczny niektórych zajęć, choćby monitoring sądów. Aplikacja ogólna jest w mojej ocenie dobrym wyborem dla osób, które mają w sobie dużo samozaparcia i posiadają jednocześnie umiejętność samokształcenia. Niestety, aby być dobrym aplikantem trzeba dużo dawać od siebie: czytać w domu komentarze, a także prosić patronów o jak najwięcej uzasadnień oraz wskazówek.
- Gdzie podczas zjazdów nocowałeś? Jeśli w domu aplikanta, to jakie panują w nim warunki?
Wojtek: Podczas zjazdów nocowałem w domu aplikanta. Warunki jakie w nim panują uważam za bardzo dobre. Każdy aplikant ma swój własny pokój z łazienką, telewizorem, telefonem oraz dostępem do internetu. W obrębie hotelu znajduje się również stołówka, wspólna kuchnia i prasowalnia. Niestety dom aplikanta przeznaczony jest tylko dla pierwszych 150 osób z listy rankingowej. Reszta aplikantów musi znaleźć sobie nocleg sama.
- Jak po roku aplikacji oceniasz taką centralizację kształcenia?
Wojtek: Uważam, że decyzja o centralizacji kształcenia w Krakowie nie była do końca trafna. Przede wszystkim z uwagi na różne praktyki orzecznicze w Polsce i związane z tym regionalizmy. Przykładowo praktyka sądów poznańskich nie zawsze będzie akceptowana w Krakowie. Uwidacznia się to również w umiejętnościach aplikantów i ich przyzwyczajeniach wynoszonych z praktyk, które przecież odbywa się w miejscu zamieszkania. Choć nie żałuję, że wybrałem aplikację ogólną, to jednak moja ocena nowego modelu kształcenia przyszłych sędziów i prokuratorów nie jest jednoznacznie pozytywna. Z czasem zaczyna męczyć konieczność dojazdów do Krakowa. Zwłaszcza teraz, w okresie upałów. Ponadto, dla wielu aplikantów problemem jest brak jakiegokolwiek urlopu. Wolne mamy jedynie w święta i weekendy.
- Co możesz poradzić osobom, które właśnie przygotowują się do egzaminu na aplikację ogólną?
Wojtek: Przede wszystkim, aby wytrwale dążyli do celu i nie bali się egzaminu, który jak każdy inny jest do przejścia. W moim przypadku podstawą sukcesu było ciągła lektura ustaw i rozwiązywanie testów. Na drugi etap warto z kolei zaopatrzyć się w dostępne na rynku wydania kazusów wraz z rozwiązaniami. Najważniejsze jest jednak, by ciągle czytać i starać się myśleć "prawniczo".
Rozmawiała Dominika Rowińska
| ← Wszystko co chcielibyście wiedzieć o aplikacji ogólnej! | Ustalenie istnienia stosunku prawnego → |
|---|





