Poniżej publikujemy list otwarty Młodych prawników do Prezesa Krajowej Izby Radców Prawnych i do środowiska Radców Prawnych. Zapraszamy do lektury.
LIST OTWARTY
do Prezesa Krajowej Izby Radców Prawnych i do środowiska Radców Prawnych
w sprawie ponownego ograniczenia dostępu do zawodu radcy prawnego
Szanowny Panie Prezesie,
Z oburzeniem przyjmujemy ciszę, która zapadła wobec faktu ponownej próby zamknięcia dostępu do zawodu radcy prawnego i eliminowania potencjalnej konkurencji w postaci aplikantów radcowskich takimi sposobami, jak przeprowadzenie testów, których nie zdało blisko 80% aplikantów przystępujących do ich zaliczenia i których nie zdaliby, prawdopodobnie, nawet najlepsi z praktykujących radców prawnych.
Uważamy za absolutnie konieczne, aby sprawy poruszone niżej stały się przedmiotem publicznej debaty w Polsce, jako kraju członkowskim Unii Europejskiej.
W 2010 roku szkolenie (głównie w Warszawie, w której liczba aplikantów jest największa) zakończyło się fiaskiem dla około 45% aplikantów radcowskich pierwszego roku (niemal 800 osób) i ponad 40% aplikantów ostatniego roku. Taka sytuacja budzi w nas głęboki sprzeciw. Jesteśmy zmuszeni do zabrania głosu oraz zadania pytań dotyczących sensu i poziomu szkolenia na aplikacji radcowskiej.
Zastosowane wobec aplikantów metody „nauczania" i egzekwowania „wiedzy" są sprzeczne z etyką radcy prawnego i z dobrymi obyczajami. Czy etyczne jest, że warszawska OIRP ustaliła aplikantom 67% próg zaliczenia, dużo wyższy niż w innych izbach w kraju (gdzie oscyluje on prawdopodobnie na poziomie 50-60%) i wyższy nawet od progu dla zaliczenia testu na egzaminie radcowskim (60%)? Tak wysoki i niepoparty żadnym uzasadnieniem merytorycznym próg zaliczenia skutkuje nieuzasadnioną dyskryminacją w porównaniu do aplikantów, którzy odbywają szkolenie w innych izbach w kraju, a także w stosunku do aplikantów poprzednich roczników oraz aplikantów przystępujących do egzaminu radcowskiego.
Pytamy, czy rzeczywiście celem szkolenia, które wyeliminowało 45% aplikantów I roku jest rzetelne kształcenie młodych prawników, prowadzące do uzyskania przez nich uprawnień radcy prawnego?
Pytamy o to, jaki poziom prezentuje szkolenie, które jak nigdy dotychczas, doprowadziło do eliminacji niemal połowy rocznika 2010?
Pytamy, czy szkolenie, które nie polega na praktycznej nauce tego zawodu, a głównie na egzekwowaniu wiedzy, której nie przekazano, przygotuje aplikantów należycie do wykonywania zawodu radcy prawnego? Dlaczego poziom trudności egzaminów, którym poddawani są aplikanci w trakcie szkolenia nie odpowiada jego poziomowi merytorycznemu? Dlaczego progi zaliczenia egzaminów w nieuzasadniony i niesprawiedliwy sposób różnicują sytuację aplikantów radcowskich w zależności od miejsca odbywania szkolenia? Dlaczego samorząd zawodowy, którego członkami są aplikanci nie liczy się z głosem większości z nich? Dlaczego regułą jest łamanie zasady „nic o nas bez nas"? Czy w nowoczesnej Europie jest miejsce dla korporacji zawodowej, która zamiast aktywnie wspierać młodych prawników w rozwoju zawodowym i etycznym skupia się na działaniach, które w efekcie pogłębiają ograniczanie dostępu do zawodu radcy prawnego i cofają Polskę do czasów cechów zawodowych?
Takiego szkolenia aplikanci nie chcą. Nie chcą go ani powtarzać, ani kontynuować. Dlaczego aplikanci mają ponosić ogromne koszty takiego szkolenia? Powtarzanie I roku przez choćby 800 osób daje samorządowi przychód w wysokości niemal 3 600 000 tys. złotych (!). Co młodzi prawnicy dostają w zamian? W jaki sposób wydawane są ich pieniądze? Jaki poziom szkolenia gwarantuje się im?
Dlaczego tak kosztownego szkolenia nie zdaje aż 45% aplikantów I roku? Ile kosztował np. kurs prawa konstytucyjnego, z którego żaden aplikant w warszawskiej OIRP nie zdał testu? Ile wydaje się na oferowane aplikantom szkolenie i w jakiej relacji pozostają te koszty do wartości rynkowej podobnych szkoleń?
Opisane działania mogą doprowadzić do całkowitego ograniczenia wolności wykonywania tego zawodu przez młodych prawników. A w dłuższej perspektywie czasowej mogą stanowić istotny hamulec w rozwoju gospodarczym i cywilizacyjnym Polski. Dla obywateli oznaczać to może pogłębienie już i tak kosztownego dostępu nawet do najprostszych porad prawnych, a w efekcie pogorszenie jakości ich życia. Dlaczego w dużym, nowoczesnym kraju Unii Europejskiej młodym ludziom ogranicza się realny dostęp do wykonywania zawodu radcy prawnego?
Skoro szkoleniu na aplikacji radcowskiej przyświeca dbałość o najwyższe standardy wykonywania zawodu radcy prawnego, to wyłącznie dobrowolna przynależność do samorządu stanowić może gwarancję wysokiej jakości tego szkolenia oraz tego, że radcami prawnymi będą zostawali wyłącznie ludzie o najwyższych kwalifikacjach intelektualnych i moralnych. Pytamy, dlaczego przynależność do samorządu jest obowiązkowa? Co takiego daje aplikantom i radcom prawnym samorząd?
Oczekujemy natychmiastowej weryfikacji dotychczas podjętych działań zmierzających do wyeliminowania dużej części młodych prawników z rynku usług prawnych i zagwarantowania pełnego, rzeczywistego otwarcia dostępu do zawodu radcy prawnego w Polsce.
Oczekujemy podjęcia realnych i szybkich działań, zgodnych z literą i duchem ustawy o radcach prawnych oraz etyką radców prawnych. Oczekujemy, że działania te nie ograniczą się do dzielenia środowiska aplikantów radcowskich, ale umożliwią aplikantom rocznika 2010 r. z warszawskiej OIRP zaliczenie I roku szkolenia poprzez: obniżenie progu zaliczenia do 60%, unieważnienie egzaminu warunkowego z dnia 10 lutego br. w stosunku do osób, które go nie zaliczyły i zaniechanie „zmuszania" aplikantów do ponownego zaliczania egzaminów, które już raz zdali oraz ponownego uiszczania za nie horrendalnych opłat. Wyłącznie takie rozwiązanie będzie sprawiedliwe i etyczne.
Oczekujemy przekazania opinii publicznej pełnej informacji nt sposobu gospodarowania środkami finansowymi uzyskanymi od aplikantów radcowskich rocznika 2010.
Oczekujemy, że aplikanci zostaną potraktowani zgodnie z zasadami etyki radców prawnych - godnie i sprawiedliwie, z poszanowaniem partnerskiej relacji opartej, nie o świadczenie jednostronne, czy stosunek administracyjnoprawny, ale o zobowiązanie wzajemne.
Aplikanci radcowscy to ogromny kapitał ludzki i finansowy. Kapitał ten zostanie - prędzej niż może się wydawać - rozdysponowany w sposób zgodny z wolnorynkowymi zasadami rządzącymi wysoko rozwiniętymi gospodarkami. Zasady te powinny być respektowane także przez korporację zawodową, do której - chcąc wykonywać zawód radcy prawnego - aplikanci obowiązkowo przynależą. Ogromne środki finansowe aplikanci gotowi są przeznaczyć na zdobycie realnej wiedzy i uprawnień zawodowych w oparciu o najwyższej klasy szkolenie na aplikacji. Jeżeli samorząd nie potrafi zagwarantować takiego szkolenia, to musi się liczyć z tym, że środki te zostaną wykorzystane w ramach innych metod i możliwości prawnych alternatywnych w stosunku do aplikacji radcowskiej.
Mamy nadzieję, że samorząd radcowski dowiedzie, że otwarcie dostępu do zawodu radcy prawnego nie jest fikcją.
Z wyrazami szacunku,
Młodzi prawnicy,
Warszawa, dnia 28 lutego 2011 r.
| ← Jaki serwis informacji prawnej wybrać? | Wszystko co chcielibyście wiedzieć o aplikacji ogólnej! → |
|---|





